Permanentna Rewolucja

Pomysł na metamorfozę kina Helios pojawił już kilka lat temu, już po pierwszej edycji Nowych Horyzontów we Wrocławiu. Jedna z dziennikarek na konferencji na zakończenie festiwalu zapytała, co zrobić, żeby takie święto kina nie kończyło się po jedenastu dniach, ale trwało przez cały rok.

Wtedy, w 2006 roku, we Wrocławiu było zaledwie jedno kino studyjne. Zakochałem się jednak w tym mieście i zrozumieliśmy, że to właśnie tam chcę przenieść naszą rewolucję w myśleniu o kinie. Wrocław najlepszy czas ma przed sobą. W Warszawie dużo więcej się nie da zrobić, jest troszkę zmanierowana, zblazowana. Wrocław jest gotowy na zmiany.



Zaczęliśmy współpracować mocniej z Heliosem, pokazywać nasze filmy. Pojawił się American Film Festival. Nasze marzenie stawało się coraz bardziej realne. Siedziałem w Heliosie w holu i nagle zauważyłem, jak świetną architekturę ma ten budynek, jaki potencjał mają jego sale. Zacząłem rozmowy z właścicielami Heliosa, których znałem jeszcze z lat 80. Negocjacje trwały pół roku i zakończyły się pomyślnie – kino zostało wydzierżawione Stowarzyszeniu Nowe Horyzonty.

Z tą zgodą i pomysłem poszedłem do prezydenta Dutkiewicza. Od razu powiedział, że to świetny pomysł. Krzysztof Czyżewski, dyrektor artystyczny Europejskiej Stolicy Kultury Wrocław 2016, także zareagował entuzjastycznie. Miastu zależy, żeby więcej Wrocławian uczestniczyło w kulturze, bo teraz to jest zaledwie 8 procent.

Potrzebujemy kilkaset tysięcy widzów w ciągu roku. Jest 9 sal, razem 2 329 miejsc. Jednocześnie można grać kilkanaście tytułów. Od kina bardzo niszowego, eksperymentalnego, artystycznego, po dobrą komercję. Nie chcę iść jednak na żadne kompromisy. Żadnego kina typu zabili go i uciekł. Takie filmy będą w innych multipleksach. Helios będzie dla bardziej wymagających. Chcę być dla nich gospodarzem.

Kiedy zaczynałem prowadzić warszawskie kino Muranów, spędziłem w tym kinie blisko 5 lat życia. Teraz chce się przenieść do Wrocławia i sprawować pieczę nad nowym miejscem. Oczywiście, boję się trochę, ale tym bardziej to jest fajne wyzwanie, jedno z fajniejszych w moim życiu zawodowym. Nie skaczę jednak do pustego basenu, przez 20 lat prowadzę. Muranów z sukcesem. Potrzebuję tylko czasu – trzeba zmienić wizerunek kina, trzeba zmienić przyzwyczajenia ludzi, przyciągnąć zróżnicowaną publiczność, od najmłodszych do najstarszych. Dlatego będziemy mieć program dla seniorów, wspieramy program Szkoła w Mieście – będziemy organizować specjalne lekcje z filmem. Wierzę, że potrzebna jest edukacja filmowa, która sprawi, że po tych „wyjściach obowiązkowych” uczniowie być może wrócą w przyszłości do kina sami, że zrozumieją, że kino to nie tylko filmy amerykańskie, dzięki nim można świat poznawać cały świat.
Będzie dwuletnia Akademia Polskiego Kina, od kina niemego kończąc na współczesnym. Dwa pokazy filmów co środę, plus prelekcje ekspertów. To program skierowany głównie do studentów, wliczony w program studiów, zakończony zaliczeniem. Będzie też Akademia Filmowa - 4 letni kurs historii światowego kina. Będą tez transmisje live z Metropolitan Opera, pierwszy spektakl już 13 października. Dzięki temu do kina zajrzy publiczność, która zwykle omija multipleksy szerokim łukiem. Zobaczą, że to nie jest standardowy multipleks. Chcemy przywrócić kinu prestiż, a nie zarabiać na popcornie. Ta inicjatywa to przedsięwzięcie niekomercyjne, dotowane w dwudziestu procentach przez miasto.

Chcemy też zmienić wystrój kina. Marzyłbym, żeby to było takie miejsce, żeby ludzi przyszli też tam posiedzieć przed filmem, tak jak przychodzą do Mleczarni obok. Żeby było przytulne. Najważniejszy jednak na razie jest codzienny program.

Mam nadzieję, że moje doświadczenie, kontakty i fajny zespół przełożą się na dobrą energię. . Biorę pod uwagę, że w pierwszym roku mogę nawet dołożyć pieniądze. Polacy chodzą do kina zaledwie raz na rok. Francuzi 4 razy, Niemcy 3-4 razy do roku. A to nie są kraje mające dużo więcej mieszkańców od Polski. Z czego to wynika? Cena oczywiście odgrywa rolę, ale nie do końca. Kino dla wieku osób zdziecinniało, to dla nich tylko rozrywka. Arcydzieła, jak na przykład „Koń turyński” Beli Tarra, ogląda kilka tysięcy ludzi, mimo że mają świetne recenzje. Giną w medialnym szumie. Kiedyś trudniejsze kino oglądało 10 razy więcej ludzi, także młodych. Młodszy syn w wieku maturalnym ostatnio zaprosił swoje koleżanki na kolację, którą sam przygotował. Spytałem te dziewczęta, co oglądały ostatnio w kinie. Okazało się, że same komercyjne filmy. A to prywatna, elitarna szkoła, gdzie działa klub filmowy. Młodzi teraz nie mają potrzeby oglądać ambitnego kina. Goście na Nowych Horyzontach to elita. Kolejny problem to to, że ambitniejsze filmy przelatują przez kina jak meteoryty. W Heliosie będziemy grać filmy na mniejszej liczbie seansów, ale za to długo. Damy szansę nawet najbardziej zajętym kinomanom.
Trwa ładowanie komentarzy...